"Mama w domu - nie leży i nie pachnie, tylko pracuje!" to tytuł akcji, której pomysłodawcą jestem Ja - Mama Dwójki. Powstała ona, po tym jak przeczytałam wpis na blogu u Beaty z bloga www.arbuziaki.pl
DZIEŃ Z ŻYCIA BLOGERKI PARENTINGOWEJ- O TYM JAK LEŻĘ I PACHNĘ.SERIO!
Ten wpis stał się dla mnie inspiracją. Pomyślałam, że fajnie będzie przeczytać o tym jak inne matki, zmagają się z codziennością. Poczuć, że inne mają podobnie, a tym samym uświadomić całej reszcie społeczeństwa, że my mamy, które siedzimy w domu, także wykonujemy pewny rodzaj pracy. Pracy za którą nam nikt nie płaci. Tylko postrzega przez pryzmat powiedzenia " Leżę i pachnę".
14.03.2014 Wtorek
6:33 - Słyszę, jak Junior pakuje się nam do łóżka. Obok śpi jeszcze Majka, która na szturchnięcie brata się budzi. Maja wstaje, wychodzi z łóżka, po czym puka mnie, abym wstała i zrobiła mleko. Widzę, że Junior kima dalej. Uciszam entuzjazm córki, aby go nie obudziła i daje jej mleko. Parę razy czuje jak butelka wypada mi z ręki, bo zapadam w sen.
7:01 - Maja budzi mnie, bo chcę ciasteczko. Wstaje daje jej biszkopta, sama zjadłam jednego i dalej idę drzemać. Taka ze mnie zła matka, że nie wstanę od razu, bo nie mam siły, a sen przybija mnie do łóżka. Jednym okiem co jakiś czas kontroluje gdzie znajduje się Maja. Jak zawsze buszuje na ławie, oglądając kwiatki na parapecie. Ściągam ją, kładę się obok Juniora, walcząc z opadającymi powiekami.
7:34 - Junior się budzi, więc postanawiam ruszyć dupsko.
7:40 - Szykuje rzeczy dla dzieci, w co je ubrać. Biorę w obroty Majkę, pieluchy i te sprawy. Czasem idzie gładko, czasem toczę z nią walkę. Zabieram się za Juniora, ten już bez pieluch. Dzisiaj dał się ubrać od razu. Ale ma swoje fochy, gdzie protestuje i ubieram go po śniadaniu.
8:00 - Z ciężką głową wychodzę z Mają do kuchni. Junior zostaje w pokoju i tańczy. Zabieram się za zrobienie kakaa dla niego. Majka wręcza mi piloty, daje buziaka i czeka na swoją bajkę. Włączam tv. Mogę w spokoju robić śniadanie. Dokładnie 3 śniadania. Dla siebie, Mai i Juniora oddzielnie.
8:15 - Maja zjada swoje śniadanie bez problemu. Dawid z wielkimi oporami siada do płatków, które zjada tylko w połowie.
8:30 - Wynoszę łóżeczko Mai do innego pokoju. Wieszam huśtawkę, o którą prosi Junior. Sadzam go w niej, na co Majka reaguje płaczem. Uspokajam ją z jakieś 5 minut. Proponuję mycie zębów i reszty. Zadowolona myje je sama, nie mam szans, abym to, ja jej umyła kiełki, w międzyczasie bujam Dawida. Biorę się za mycie włosów, Majka zajmuje się umywalką, puszcza sobie wodę z wielką radością. Ja zwisam nad wanną, szybko i energicznie kończę mycie głowy.
9:00 - Proszę Juniora, aby ustąpił miejsca siostrze na huśtawce. Sadzam Majkę. Mam chwilę by ogarnąć pokój. Robię łóżko, lecę zrobić sobie jeszcze kanapkę. Majka zasypia. Biorę ja w ramiona, ściągam huśtawkę, odkładam na miejsce. Chodzę jeszcze chwilę i bujam się z nią. Odkładam, na palcach wychodzę z pokoju.
9:40 - Ściągam pranie z suszarki. Daje Dawidowi kaszkę, bo wcześniej pogardził śniadaniem. Przerywam ściąganie, bo znudziło mu się jedzenie i muszę go karmić. Słyszę chyba 15 razy mama zanim skończy jeść. Kończę zwijanie prania. Przygotowuje obiad dla dzieci, czasem też dla nas. Włączam pranie. Sprawdzam kilka razy, czemu Dawid marudzi. Pomagam mu jak tego potrzebuje. Uspokajam kiedy wpada w histerie. Budzi się Majka. Przewijam, robię mleko, podaję. Upomina i ściągam ją ze stołu. Biegam z Dawidem do WC. Proszę ciągle by czegoś nie robili. Zabieram kubek z piciem, który Majka znalazła. Przedstawiam kuchnie Mai w inne miejsce, bo notorycznie na nią wchodzi i sięga TV. Młody rzuca zabawkami, bo coś mu nie gra. Biją się o sok w kartoniku, każde dostało swój, ale Maja zapomniała gdzie go zostawiła. Podaję jej. Rozlewają soki na ławie. Wycieram ten bajzel.
13:15 - Składam pranie. Kilka razy rozwala je Junior, który udaje, że się pod nim chowa. Majka kilka razy chce mi pomóc i odłożyć pranie do szafki, po czym je rozwala i składam je za każdym razem. Dziękując w końcu za pomoc. Udaje mi się je schować.
13:30 - Robię obiad dla dzieci. W międzyczasie wyciągam naczynia ze zmywarki, przerywam. Zamykam wszystkie szafki, które otwiera Maja. Chowam to co zdążyła wyciągnąć. Włączam im bajki lub muzykę, by mieć chwilowy spokój. Podaję Mai obiad, która sama je, ale Juniora muszę karmić. Dzieci kończą jeść. Ja zbieram się za obiad dla siebie, coś na szybko. Wychodzę do sklepu, gdy babcia idzie na popołudniu, rano załatwiam zakupy.
15:00 - Wracam. Atakuje mnie Maja, a raczej zawartość siatek. Biegnie Dawid. Wspólnie wypakowują zakupy. Chowam towar do lodówki. Resztę tam gdzie ich miejsce. Upominam po raz enty, aby Junior nie wyżywał się na Mai. Ocieram jej lub jego łzy. Interweniuje kiedy trzeba. Bawię się z nimi. Wygłupiam. Sprzątam zabawki. Jadę odkurzaczem podłogi. Latam z mopem. Upominam dzieci, aby nie chodziły po mokrym. Nie zaglądały do wiadra z wodą, ani nie wkładały tam rąk, zafascynowane pianą.
17:00 - Czas na deser. Ten akurat dzieci jedzą same. Robię sobie kawę. Biorę do mycia Majkę. Pakuje naczynia do zmywarki, wpierw wyciągając to czego nie zdążyłam zrobić wcześniej. Ogarniam pokój, sprzątam zabawki. Wieszam pranie.
18:00 - Szykuje dzieci do kąpieli. Czasem robię to później, gdy mojej mamie myje i układam włosy. Kąpiel dzieci mają razem. Myje obu. Wyciągam Maje, ubieram. Wracam po Dawida.
19:00 - Zabieram się za robienie łóżek. Kolacje.
20:00 - Zgarniam dzieciaki do pokoju. Daje witaminy. Robię Juniorowi kakao, choć częściej robi to za mnie tata. Robię mleko dla Mai. Zamykam pokój. Daje jej mleko. Gasze światło, dzieciaki się kładą. Czekam aż zasną.
21:15 - Przy dobrych wiatrach, wychodzę z całym bagażem do mycia. Butelki, kubki itp. Ogarniam kuchnie. Myje bagaż dziecięcych naczyń. Szykuje wodę na mleko do podgrzewacza. Robię picie na rano dla obu. Zanim pójdę spać, robię coś dla siebie. Piszę post na bloga, czytam książkę. Zaglądam na fb. Robię sobie jeszcze jeść.
Około 23 czasem później, kładę się spać. Ale to nie koniec mojej pracy. W nocy wstaje do Mai. Gdy smoczek nie daje rady, biorę do siebie do łóżka. Kilka razy potem uspokajam ją swoim dotykiem. Wstaje gdy Junior chce siku, albo wstaje by go przebrać bo zrobił pod siebie. Ogarniam wtedy jego łóżko także. Gdy ma złe sny, wyskakuje by go uspokoić, podać pieluszkę.
Do takiego dziennego rozkładu dochodzi morze łez, histerii, próśb. Spełnianie zachcianek. Pójście na kompromis. Okiełzanie buntu. Wyjście na spacer gdy mąż jest wcześniej w domu lub w weekend. Załatwienie pewnych spraw, wizyty u lekarza.
***
Postanowiłam zaprosić do akcji wraz z Beatą, kilka mam blogerek, aby każda z nich napisała swoją " kartkę z kalendarza". Oto autorki i ich blogi, które podjęły się udziału w akcji.
Jeżeli podoba Ci się pomysł akcji, będziemy bardzo wdzięczne za udostępnienie naszych "kartek w kalendarza". Pragniemy uświadomić wszystkim, że siedzenie w domu z dzieckiem /dziećmi, jest także formą pracy. Pracy na więcej niż cały etat bo 24 na dobę, siedem dni w tygodniu. Chcemy, aby nikt nam już nie mówił, że nam się nudzi. Że macierzyństwo to sama radość. Przyjemność siedzenia w domu, bez wysiłku fizycznego czy psychicznego. Odwalamy kawał wielkiej roboty i pragniemy tylko, aby postrzegać nas za to co robimy siedząc w domu. Wbrew pozorom, nie leżymy, nie pachniemy. Jesteśmy w biegu i często zamiast pachnieć, pachniemy, ale nieprzyjemnie, nie mówiąc, że brzydko ;) Padamy ze zmęczenia, ale rano wstajemy. Choć może się walić i palić, my działamy. Każdego dnia, od rana do nocy.
Przedstawiamy łącznie, siedemnaście matek, siedemnaście historii z dnia codziennego. Siedemnaście modeli zajmowania się domem i dziećmi. Siedemnaście różnych myśli i spostrzeżeń. Wielkie dzięki Dziewczyny! Dla każdej z Was, za zaangażowanie się w akcje. Jestem pod wielkim wrażeniem!
Beata dziękuję za współpracę!
_________________________________________
Jeżeli wpis Ci się podobał, podzielasz moje zdanie, a może Cię rozbawiłam? Będzie mi ogromnie miło jeżeli udostępnisz post na fb, polubisz wpis, a jeszcze milej jak polubisz fanpage bloga na facebook'u.




















