okna gorzówokna pcv gorzów
Facebook Instagram Google+

Strony

  • Strona główna
  • O Autorce
  • Współpraca
  • Kontakt

Mama ♥ Dwójki |

  • Strona Główna
  • O Autorce
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Macierzyństwo
  • Lifestyle
  • Kulinarnie
  • Porady
Obsługiwane przez usługę Blogger.
dobra chusta na lato

Ten kto mnie czyta od pewnego czasu wie, że moje serce jest bliskie noszeniu dzieci w chuście. Że moje serce się kraje kiedy widzę, jak rodzice nieświadomie pod wpływem mody czy trendu, noszą swoje dzieci niepoprawnie, nie mając o tym pojęcia, że do tego trzeba się przygotować. Odpowiednio przygotować i posiadać jakąś wiedzę na ten temat, aby nie szkodzić maluchowi. O tym jak nie nosić dziecka w nosidle i chuście oraz parę słów w tym temacie znajdziecie w tym wpisie - > klik.
Share
Tweet
Pin
Share
7Komentarzy komentarze

Witajcie! Ostatnio żyje w innym świecie. Świecie powieści After. Tak, gdy już mnie jakaś książka lub jej seria wciągnie, jestem nie obecna w świecie wirtualnym. I też poniekąd realnym, bo tak właśnie zapomniałam o tym, że miałam się wstawić na bezrobocie. Poza tym dzisiaj jest dla mnie dość ważny dzień i dla mojego syna, bo dowiemy się czy dostał się do przedszkola. Jestem strasznie poddenerwowana.
Share
Tweet
Pin
Share
4Komentarzy komentarze


"Owsiki masz w tyłku, że nie umiesz usiedzieć na miejscu? ". Napewno słyszałaś /eś to chociaż raz. Nie bez powodu, wzięło się takie powiedzenie. Otóż napisało je samo życie, albo sam problem.

Dopóki ten problem nie dotyczył mojego dziecka, nie miałam o nim pojęcia, poza tym, że to robaki, które wychodzą z kupą. Jednak jakiś rok temu, gdy opisałam objawy, który mnie niepokoiły, innej mamie, pytając czy jej syn też tak miewa, odpowiedziała mi - Aneta, to prawie pewnie, że Dawid ma owsiki...
- owsiki? Niemożliwe, bo jak? Skąd? I gdzie?

W google wpisałam tylko frazę "zgrzytanie zębami" ( młody tak na nich grał wieczorem, jakby mu się łamały), wyskoczył mi temat, złego zgryzu i owsica. Czytałam, czytałam, czytałam.

Co to są owsiki?


To pasożyty, nicienie, które zamieszkują jelita, atakują wyłącznie ludzi. Samica żyje około czterech tygodni, samiec ginie po zaplemnieniu. Rozmnażają się w dziesiątkach tysięcy, w ciągu kilku godzin. Widoczne w kale są dopiero wtedy kiedy osiągają stadium końcowe, czyli jest ich ogromna ilość. Samica wychodzi na zewnątrz po tym jak zarażony zapadnie w sen. Dlatego wywołuje to świąd i zakłuca spokojny sen.

Objawy owsicy

  • Jednym szczególnym, który zwrócił moją uwagę, pomijając wiek syna, było zgrzytanie zębami. Tak silne, każdego wieczora, a nawet w dzień, że nie szło tego słuchać. 
  • Płacz przez sen. Budzenie się w nocy. Stękanie. 
  • Czerwony odbyt, podrażniony, ciągłe drapanie się w tym miejscu.!
  • Brak apetytu na jedzenie 
  • Domaganie się słodkiego (czego moje dziecko wtedy nie robiło) owsiki żywią się słodyczami. Dlatego też mówi się dzieciom, że gdy będą jeść tyle słodyczy, będą mieć robaki w pupie. 
  • Podkrążone oczy. 
  • Spadek masy ciała. 
  • Osłabiony organizm, czyli słabsza odporność. 
  • W stadium końcowym, inaczej zaawansowanym - pasożyty w kale widoczne gołym okiem. 


Źródło zarażenia - najbardziej podatne są dzieci


Powszechnie, najczęściej w przedszkolu panuje owsica. Można nią zarazić się bardzo łatwo, toteż łatwo i szybko się ją przenosi. Potocznie mówi się o niej "choroba brudnych rąk". Dzieci często biorą ręce do buzi, dotykają tych samych rzeczy, a nawet jedzą po sobie. Bawią się w tym samym pomieszczeniu. Nie myją często rąk. Dziecko, które jest nosicielem owsicy, drapiąc się po pupie, przenosi jaja na dłonie, a dokładnie dostają się pod paznokcie, stamtąd do buzi i lądują w organizmie. Przenoszą jaja na wszystko z czym mają do czynienia. Zabawki, jedzenie, pościel, ręczniki, bielizna. Jaja owsika, które opadły na pościel, ubranie, zabawki, wysychają i unoszą się w powietrzu. Osiadając np. na firankach. Dlatego pozbycie się tego problemu jest uciążliwe i niekiedy trudne.

Leczenie owsicy


Badanie kału najczęściej rozwiewa wątpliwości, ale niestety nie zawsze, owsiki są w nim wykrywane za pierwszym razem. Jeżeli jest możliwość, najlepiej udać się do specjalistycznego laboratorium w tej dziedzinie. Jednak gdy udasz się bez badań, do lekarza rodzinnego z dzieckiem czy sam ze sobą, opisując objawy, a tym samym sugerując, że to mogą być owsiki, odeślą Cię z kwitkiem. Żeby zrobić badania. Przynajmniej takie podejście ma pediatra moich dzieci, dlatego z punktu powiedziałam, że syn ma owsiki. Byłam trzecią matkom z tym problemem, w tym samym dniu. Wiedząc, że leczenie powinni przejść wszyscy w domu, nie dostałam dla nas leku. "Jeżeli nie ma ich w kale, to znaczy, że państwo ich nie mają" - padło z ust lekarza. Tak więc wróciłam do niej po kilku dniach, mówiąc, że fruwają owsiki w mojej kupie ;)

Leki dostępne są wyłącznie na receptę. Dzieci dostają lek o nazwie PYRANTELUM w zawiesinie. Dawkuje się odpowiednią ilość, według wieku i masy ciała, którą oblicza lekarz lub farmaceuta. Podanie leku powtarza się co dwa tygodnie, w trzech dawkach. Osoby dorosłe dostają ten sam lek, ale w formie tabletek, na tej samej zasadzie dawkowania. Jeżeli u dorosłego ten lek nie pomaga, zaleca się ZENTEL oraz VERMOX.
Poza lekami trzeba dbać o higienę, sumiennie! Obciąć paznokcie sobie i dziecku na krótko. Często myć ręce, szczególnie przed posiłkiem. Rano i wieczorem myłam dodatkowo Juniorowi odbyt, od razu po przebudzeniu. Wyparzyć wszystkie zabawki. Uprać wszystko to z czym dziecko miało kontakt. Prasować w wysokiej temperaturze, bieliznę, pościel itp. Wspomagająco przy leczeniu, jada się kiszoną kapustę, kiszone ogórki i czosnek.
Przynajmniej raz w roku powinno się odrobaczać dzieci, szczególnie po sezonie letnim.

Leczenie powinna przejść cała rodzina. Choć z tego co mi opowiadała mama, za jej czasów nie robiono wobec owsików tyle szumu. Moja babcia dała jej tylko leki i po sprawie. Ale ja jednak dostałam małej obsesji, przez to czego się naczytałam ;)


______________________________________________________
Podoba Ci się wpis? Poprawił humor, a może rozbawił? Zdenerwował? - niemożliwe! W każdym razie, polub wpis, podziel się z innymi jego treścią. I zalajkuj mój fanpage na fejsie! Dziękować Ci dobry człowieku :)


Share
Tweet
Pin
Share
14Komentarzy komentarze


Nigdy nie pomyślałam o tym, żeby zrobić krzywdę, mojej małej dziewczynce. A jestem dumną jej mamą, już dziewiętnaście miesięcy.

Odkąd wzięłam ją w ramiona, nie przyszło mi do głowy, że "trzeba" jej przebić uszy. Zapomniałam, że robi się takie rzeczy dziewczynkom, a tym bardziej niemowlakom. Przypomniałam sobie o tej panującej modzie, gdy zobaczyłam, że rowieśniczka mojej córki, starsza tylko o dwa tygodnie jako niemowlę wtedy, ma kolczyki! Pomyślałam sobie w duchu "na co jej metal w uszach?". 

Po co przebija się uszy kilku miesięcznym dzieciom? 


Myślałam swoje dalej. W głowie latały mi różne wizję. Pierwsza to ta, że gdy dzieci ząbkują, targają się za uszy. W takim przypadku łatwo o wypadek, lub ból przebitego ucha. Dziecko może je naderwać, zerwać, szarpać. Doskonale wiem, jak moja córka by na ciało obce, zareagowała w swoich uszkach. Ale też wiem, jedną bardzo ważną rzecz - do niczego jej kolczyki w uszach. Nie muszę jej wsadzić w uszy, diamenciku, by była piękną księżniczką. Kocham ją taką jaką jest. Dbam o jej zdrowie i całą resztę, dlatego uszu jej nie przebije, dopóki sama mnie świadomie o to nie poprosi. Bo nadal w głowach wielu matek, widnieje myśl, że dziewczynka musi mieć kolczyki, bo bez nich jest wybrakowana. Im jest taka dziewczynka młodsza, tym bardziej nie zdaje sobie sprawy z faktu, że klejnoty w jej uszach do niczego jej się nie przydadzą, a tylko cieszą oko rodzica, który zapomina o niebezpieczeństwie i bólu na który narażone jest dziecko.

Źródło - smyki.pl


Nie przebijaj uszu swojej córce 


Gabinety kosmetyczne powinny wyjść na przód i każdego potencjalnego rodzica czy ciocie, informować o tym, że przebijanie uszu dzieciom w wieku 0-5 lat, jest nie zdrowe, wiąże się z ryzykiem i niebezpieczeństwem.

A swoją drogą pracując po sąsiedzku czyli we fryzjerstwie wiem, że nie we wszystkich gabinetach dba się szczegółowo o higienę narzędzi, prawidłową sterylizacje i dezynfekcje. Przebijanie uszu jest ingerencją w ciało, w której powstaje rana. Przez którą może dojść do zakażenia. Brzmi strasznie, ale takie są realia. Dlatego do przebijania uszu dziecku, trzeba podejść z głową i rozsądkiem. Pomyśleć o swojej córce, nie o tym, że tak w tych kolczykach będzie jej ładnie. Bo można tylko zaszkodzić i ściągnąć na dziecko np. Alergie na nikiel, który zawarty jest w kolczykach, a niestety nie masz pewności jakie kolczyki dostaje twoje dziecko przy przebiciu uszu, chyba, że sama kupisz te ze stali chirurgicznej. Gdy organizm dziecka zareaguje na zawartość niklu, wywoła to u niego alergie. W przyszłości nie będzie mogła Twoja córka nosić biżuterii, która będzie zawierać ten metal.
I teraz podam Ci pewien przykład.

Pewna ciocia, tak bardzo chciała zastąpić mamę, że bez wiedzy rodziców zabrała dziewczynkę do kosmetyczki, aby przebić jej uszy. Dziewczynka miała kilka miesięcy. Po jakimś czasie, mama zauważyła u niej wiecznie czerwone policzki, które wywoływały świąd. Gdy dziewczynka miała kilka lat, mama zabrała ją na badania, myśląc, że ma alergie na mleko etc. Jednak odstawienie potencjalnych, szkodliwych produktów spożywczych nie pomogło. Dziewczynka do dzisiaj ma takie polika, bo nikt nie pomyślał, że to od kolczyków. Skąd jestem pewna? Testy alergologiczne niczego nie wykazały, kolczyki nosi odkąd miała przebijane uszy, czyli już kilka lat.

Podsumowując - jestem świadoma tego co niesie ze sobą, przebijanie uszu u małych dzieci. Nie uważam tego, za must have, a raczej zachcianke mamusi. Nie chcę nikogo urazić, choć to temat burzliwy. Ale jeżeli jesteś ze mną dłużej, wiesz, że piszę to co myślę, z własnego poglądu na macierzyństwo, z lekkim pryzmatem miłości, bo wszystko przed czym chronie swoje dzieci jest z rozsądku i miłości. Kieruje się wyłącznie ich dobrem, nie swoim. Dlatego, będę twardo stać przy tym, że przebijanie uszu, tym bardziej niemowlakom jest rzeczą złą, niewłaściwą. Możecie się na mnie fochać, nie rozmawiać ze mną, lub przestać lubić. Nie będę wciskać kitów. Ten blog pisany jest właśnie po to, abym mogła wyrazić swoje "inne" zdanie, na wiele tematów w macierzyństwie, bo ja obserwuje, wyciągam wnioski i z dnia na dzień, staje się lepszą mamą, uczę się nie tylko na swoich, ale i cudzych błędach.

źródło zdjęcia otwierającego post - osesek.pl

_______________________________
Podoba Ci się wpis? Poprawił humor, a może rozbawił? Zdenerwował? - niemożliwe! W każdym razie, polub wpis, podziel się z innymi jego treścią. I zalajkuj mój fanpage na fejsie! Dziękować Ci dobry człowieku :)
Share
Tweet
Pin
Share
18Komentarzy komentarze
Mama w domu nie leży i nie pachnie, tylko pracuje


"Mama w domu - nie leży i nie pachnie, tylko pracuje!" to tytuł akcji, której pomysłodawcą jestem Ja - Mama Dwójki. Powstała ona, po tym jak przeczytałam wpis na blogu u Beaty z bloga www.arbuziaki.pl 

DZIEŃ Z ŻYCIA BLOGERKI PARENTINGOWEJ- O TYM JAK LEŻĘ I PACHNĘ.SERIO!

Ten wpis stał się dla mnie inspiracją. Pomyślałam, że fajnie będzie przeczytać o tym jak inne matki, zmagają się z codziennością. Poczuć, że inne mają podobnie, a tym samym uświadomić całej reszcie społeczeństwa, że my mamy, które siedzimy w domu, także wykonujemy pewny rodzaj pracy. Pracy za którą nam nikt nie płaci. Tylko postrzega przez pryzmat powiedzenia " Leżę i pachnę". 



14.03.2014 Wtorek

6:33 - Słyszę, jak Junior pakuje się nam do łóżka. Obok śpi jeszcze Majka, która na szturchnięcie brata się budzi. Maja wstaje, wychodzi z łóżka, po czym puka mnie, abym wstała i zrobiła mleko. Widzę, że Junior kima dalej. Uciszam entuzjazm córki, aby go nie obudziła i daje jej mleko. Parę razy czuje jak butelka wypada mi z ręki, bo zapadam w sen.

7:01 - Maja budzi mnie, bo chcę ciasteczko. Wstaje daje jej biszkopta, sama zjadłam jednego i dalej idę drzemać. Taka ze mnie zła matka, że nie wstanę od razu, bo nie mam siły, a sen przybija mnie do łóżka. Jednym okiem co jakiś czas kontroluje gdzie znajduje się Maja. Jak zawsze buszuje na ławie, oglądając kwiatki na parapecie. Ściągam ją, kładę się obok Juniora, walcząc z opadającymi powiekami.

7:34 - Junior się budzi, więc postanawiam ruszyć dupsko.

7:40 - Szykuje rzeczy dla dzieci, w co je ubrać. Biorę w obroty Majkę, pieluchy i te sprawy. Czasem idzie gładko, czasem toczę z nią walkę. Zabieram się za Juniora, ten już bez pieluch. Dzisiaj dał się ubrać od razu. Ale ma swoje fochy, gdzie protestuje i ubieram go po śniadaniu.

8:00 - Z ciężką głową wychodzę z Mają do kuchni. Junior zostaje w pokoju i tańczy. Zabieram się za zrobienie kakaa dla niego. Majka wręcza mi piloty, daje buziaka i czeka na swoją bajkę. Włączam tv. Mogę w spokoju robić śniadanie. Dokładnie 3 śniadania. Dla siebie, Mai i Juniora oddzielnie.

8:15 - Maja zjada swoje śniadanie bez problemu. Dawid z wielkimi oporami siada do płatków, które zjada tylko w połowie.

8:30 - Wynoszę łóżeczko Mai do innego pokoju. Wieszam huśtawkę, o którą prosi Junior. Sadzam go w niej, na co Majka reaguje płaczem. Uspokajam ją z jakieś 5 minut. Proponuję mycie zębów i reszty. Zadowolona myje je sama, nie mam szans, abym to, ja jej umyła kiełki, w międzyczasie bujam Dawida. Biorę się za mycie włosów, Majka zajmuje się umywalką, puszcza sobie wodę z wielką radością. Ja zwisam nad wanną, szybko i energicznie kończę mycie głowy.

9:00 - Proszę Juniora, aby ustąpił miejsca siostrze na huśtawce. Sadzam Majkę. Mam chwilę by ogarnąć pokój. Robię łóżko, lecę zrobić sobie jeszcze kanapkę. Majka zasypia. Biorę ja w ramiona, ściągam huśtawkę, odkładam na miejsce. Chodzę jeszcze chwilę i bujam się z nią. Odkładam, na palcach wychodzę z pokoju.

9:40 - Ściągam pranie z suszarki. Daje Dawidowi kaszkę, bo wcześniej pogardził śniadaniem. Przerywam ściąganie, bo znudziło mu się jedzenie i muszę go karmić. Słyszę chyba 15 razy mama zanim skończy jeść. Kończę zwijanie prania. Przygotowuje obiad dla dzieci, czasem też dla nas. Włączam pranie. Sprawdzam kilka razy, czemu Dawid marudzi. Pomagam mu jak tego potrzebuje. Uspokajam kiedy wpada w histerie. Budzi się Majka. Przewijam, robię mleko, podaję. Upomina i ściągam ją ze stołu. Biegam z Dawidem do WC. Proszę ciągle by czegoś nie robili. Zabieram kubek z piciem, który Majka znalazła. Przedstawiam kuchnie Mai w inne miejsce, bo notorycznie na nią wchodzi i sięga TV. Młody rzuca zabawkami, bo coś mu nie gra. Biją się o sok w kartoniku, każde dostało swój, ale Maja zapomniała gdzie go zostawiła. Podaję jej. Rozlewają soki na ławie. Wycieram ten bajzel.

13:15 - Składam pranie. Kilka razy rozwala je Junior, który udaje, że się pod nim chowa. Majka kilka razy chce mi pomóc i odłożyć pranie do szafki, po czym je rozwala i składam je za każdym razem. Dziękując w końcu za pomoc. Udaje mi się je schować.

13:30 - Robię obiad dla dzieci. W międzyczasie wyciągam naczynia ze zmywarki, przerywam. Zamykam wszystkie szafki, które otwiera Maja. Chowam to co zdążyła wyciągnąć. Włączam im bajki lub muzykę, by mieć chwilowy spokój. Podaję Mai obiad, która sama je, ale Juniora muszę karmić. Dzieci kończą jeść. Ja zbieram się za obiad dla siebie, coś na szybko. Wychodzę do sklepu, gdy babcia idzie na popołudniu, rano załatwiam zakupy.

15:00 - Wracam. Atakuje mnie Maja, a raczej zawartość siatek. Biegnie Dawid. Wspólnie wypakowują zakupy. Chowam towar do lodówki. Resztę tam gdzie ich miejsce. Upominam po raz enty, aby Junior nie wyżywał się na Mai. Ocieram jej lub jego łzy. Interweniuje kiedy trzeba. Bawię się z nimi. Wygłupiam. Sprzątam zabawki. Jadę odkurzaczem podłogi. Latam z mopem. Upominam dzieci, aby nie chodziły po mokrym. Nie zaglądały do wiadra z wodą, ani nie wkładały tam rąk, zafascynowane pianą.

17:00 - Czas na deser. Ten akurat dzieci jedzą same. Robię sobie kawę. Biorę do mycia Majkę. Pakuje naczynia do zmywarki, wpierw wyciągając to czego nie zdążyłam zrobić wcześniej. Ogarniam pokój, sprzątam zabawki. Wieszam pranie.

18:00 - Szykuje dzieci do kąpieli. Czasem robię to później, gdy mojej mamie myje i układam włosy. Kąpiel dzieci mają razem. Myje obu. Wyciągam Maje, ubieram. Wracam po Dawida.

19:00 - Zabieram się za robienie łóżek. Kolacje.

20:00 - Zgarniam dzieciaki do pokoju. Daje witaminy. Robię Juniorowi kakao, choć częściej robi to za mnie tata. Robię mleko dla Mai. Zamykam pokój. Daje jej mleko. Gasze światło, dzieciaki się kładą. Czekam aż zasną.

21:15 - Przy dobrych wiatrach, wychodzę z całym bagażem do mycia. Butelki, kubki itp. Ogarniam kuchnie. Myje bagaż dziecięcych naczyń. Szykuje wodę na mleko do podgrzewacza. Robię picie na rano dla obu. Zanim pójdę spać, robię coś dla siebie. Piszę post na bloga, czytam książkę. Zaglądam na fb. Robię sobie jeszcze jeść.

Około 23 czasem później, kładę się spać. Ale to nie koniec mojej pracy. W nocy wstaje do Mai. Gdy smoczek nie daje rady, biorę do siebie do łóżka. Kilka razy potem uspokajam ją swoim dotykiem. Wstaje gdy Junior chce siku, albo wstaje by go przebrać bo zrobił pod siebie. Ogarniam wtedy jego łóżko także. Gdy ma złe sny, wyskakuje by go uspokoić, podać pieluszkę.

Do takiego dziennego rozkładu dochodzi morze łez, histerii, próśb. Spełnianie zachcianek. Pójście na kompromis. Okiełzanie buntu. Wyjście na spacer gdy mąż jest wcześniej w domu lub w weekend. Załatwienie pewnych spraw, wizyty u lekarza.

***

Postanowiłam zaprosić do akcji wraz z Beatą, kilka mam blogerek, aby każda z nich napisała swoją " kartkę z kalendarza". Oto autorki i ich blogi, które podjęły się udziału w akcji.

 Mama Migotka 
 Młoda mama pisze 
 Beztroska Mama
Mama po 30tce
Mamatywna 
Jaśkowe Klimaty 
Kobieca myślodsiewnia 
Tosi mama
Pani Domowa 
Matka bez kitu 
Lady Mamma 
Nowa w wielkim mieście 
Mama Balbinka
Kiedy Mama nie śpi
Oli Loli New life 


Jeżeli podoba Ci się pomysł akcji, będziemy bardzo wdzięczne za udostępnienie naszych "kartek w kalendarza". Pragniemy uświadomić wszystkim, że siedzenie w domu z dzieckiem /dziećmi, jest także formą pracy. Pracy na więcej niż cały etat bo 24 na dobę, siedem dni w  tygodniu. Chcemy, aby nikt nam już nie mówił, że nam się nudzi. Że macierzyństwo to sama radość. Przyjemność siedzenia w domu, bez wysiłku fizycznego czy psychicznego. Odwalamy kawał wielkiej roboty i pragniemy tylko, aby postrzegać nas za to co robimy siedząc w domu. Wbrew pozorom, nie leżymy, nie pachniemy. Jesteśmy w biegu i często zamiast pachnieć, pachniemy, ale nieprzyjemnie, nie mówiąc, że brzydko ;) Padamy ze zmęczenia, ale rano wstajemy. Choć może się walić i palić, my działamy. Każdego dnia, od rana do nocy.




Przedstawiamy łącznie, siedemnaście  matek, siedemnaście historii z dnia codziennego. Siedemnaście modeli zajmowania się domem i dziećmi. Siedemnaście różnych myśli i spostrzeżeń. Wielkie dzięki Dziewczyny! Dla każdej z Was, za zaangażowanie się w akcje. Jestem pod wielkim wrażeniem! 
Beata dziękuję za współpracę! 
_________________________________________

Jeżeli wpis Ci się podobał, podzielasz moje zdanie, a może Cię rozbawiłam? Będzie mi ogromnie miło jeżeli udostępnisz post na fb, polubisz wpis, a jeszcze milej jak polubisz fanpage bloga na facebook'u.


Share
Tweet
Pin
Share
20Komentarzy komentarze


Jeżeli nie masz poczucia humoru, nie czytaj mego Dekalogu, który pisany jest z przymrużeniem oka. Nie będę zanudzać, przejdę do rzeczy. O to kilka przykazań matki z bagażem Dwójki.

1. Ledwo otwierasz jedno oko, bo twoja latorośl postanowiła, wstać bladym świtem. Daj jej mleko, wpuść do pokoju trochę światła. Zapewni jakieś zajęcie i idź dalej kimać. Wcześniej usuń potencjalne szkodliwe przedmioty.

2. Razem ze swoimi dziećmi masz dobry humor. Olej wszystko, ciesz się chwilą, że jest tak radośnie i przyjemnie. Nadrobisz straty, gdy dopadnie ich histeria. A z Ciebie będzie kipiał gniew. 

3. Cały wasz pokój jest w zabawkach. Poraz kolejny miałaś przyjemność, przejechać się na samochodziku, omal nie upadając. Weź miotłę, zamieć cały bajzel pod dziecka łóżko. Ono i tak sobie poradzi wyciągając tą całą zawartość. Ale zajmie mu trochę czasu, a ty przynajmniej przejdziesz przez pokój, bez baw połamania nóg i rąk. 

4. Będzie trzeba wyszkolić latorośle do pomocy w sprzątaniu. Daj odkurzacz, przynajmniej jedno miejsce w twoim domu będzie nieskazitelnie czyste. 

5. W pralce czeka starta prania do powieszenia. Jak masz córkę, postaw przed nią kosz z praniem. Jeżeli wiekiem jest nie duża, pranie znajdzie się na podłodze. Nie masz innego wyjścia jak wyprać je ponownie. Po tym czasie mąż będzie już w domu. On je powiesi, bo to o jego gacie chodzi. 

6. Przychodzi czas kąpieli z dziećmi. Z utęsknieniem myślisz o tym kiedy sama się wykąpiesz. Jak masz wannę, nie żałuj sobie, kąp się razem z nimi. Prysznic? Nic straconego, uwierz mi! Przerabiałam i tą wersję. 

7. Kiedy masz jedno dziecko, a ono śpi. Poczytaj dobrą książkę, nie o dzieciach. Jakieś romansidło, kryminał, co lubisz. Daj się wciągnąć inny świat niż twój. Kiedy masz dwoje, jedno śpi to z drugim trzeba coś zrobić. Włącz bajki, daj edukacyjną grę na tablecie. Naprawdę nic się Wam nie stanie, gdy każde zajmie się sobą. Jak dzieci jest więcej, sama coś wymyśl, potrafisz. 

8. Nic więcej do głowy mi nie przychodzi. 

9. Wieczorem podasz już z nóg, ale w łóżku czeka na Ciebie mąż. Choć masz ochotę, nie masz siły. Poproś o masaż, który ma cię pobudzić do życia. Gdy już cię tak będzie miział po tych plecach. Idź spać. I po sprawie ;) 


Oczywiście cały ten mój "dekalog" jest z przymrużeniem oka. Nie traktuj go aż nadto poważnie. Choć niektóre zawarte w nim rady, nie są głupie, a konkretne. Gdy potrzebujesz trochę luzu. Bo ja potrzebuje zwolnić. Nikt nie jest wstanie harować cały dzień ;) A i poprawa humoru też wskazana.


________________________________
Podoba Ci się wpis? Poprawił humor, a może rozbawił? Zdenerwował? - niemożliwe! W każdym razie, polub wpis, podziel się z innymi jego treścią. I zalajkuj mój fanpage na fejsie! Dziękować Ci dobry człowieku :) 



Share
Tweet
Pin
Share
16Komentarzy komentarze
Starsze posty

Lubisz już?

Mama Dwójki

Social Media

  • Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • RSS

Popularne posty

  • Przestań krzywdzić swoje dziecko! 5 błędów których dopuszczają się rodzice.
  • Piasek kinetyczny - kupisz go w PEPCO, za małe pieniądze!
  • Mama w domu - nie leży i nie pachnie, tylko pracuje! Czyli blogerki parentingowe w akcji.
  • Rozszerzanie diety niemowlaka - zdrowie na talerzu twojego dziecka.
  • Nie rób tego swojemu dziecku! Nie przebijaj uszu!

Nowości na blogu

Etykiety

Konkursy Kulinarnie Lifestyle Macierzyństwo Porady Rodziecielstwo Zabawa

Obserwatorzy

Archiwum

  • maja (2)
  • kwietnia (4)
  • marca (8)
  • lutego (6)
  • stycznia (9)
  • grudnia (6)
  • listopada (6)
  • października (2)
zBLOGowani.pl
Facebook Instagram Google+
OBSERWUJ @INSTAGRAM

Created with by BeautyTemplates | Distributed By Gooyaabi Templates