Nigdy nie pomyślałam o tym, żeby zrobić krzywdę, mojej małej dziewczynce. A jestem dumną jej mamą, już dziewiętnaście miesięcy.
Odkąd wzięłam ją w ramiona, nie przyszło mi do głowy, że "trzeba" jej przebić uszy. Zapomniałam, że robi się takie rzeczy dziewczynkom, a tym bardziej niemowlakom. Przypomniałam sobie o tej panującej modzie, gdy zobaczyłam, że rowieśniczka mojej córki, starsza tylko o dwa tygodnie jako niemowlę wtedy, ma kolczyki! Pomyślałam sobie w duchu "na co jej metal w uszach?".
Po co przebija się uszy kilku miesięcznym dzieciom?
Myślałam swoje dalej. W głowie latały mi różne wizję. Pierwsza to ta, że gdy dzieci ząbkują, targają się za uszy. W takim przypadku łatwo o wypadek, lub ból przebitego ucha. Dziecko może je naderwać, zerwać, szarpać. Doskonale wiem, jak moja córka by na ciało obce, zareagowała w swoich uszkach. Ale też wiem, jedną bardzo ważną rzecz - do niczego jej kolczyki w uszach. Nie muszę jej wsadzić w uszy, diamenciku, by była piękną księżniczką. Kocham ją taką jaką jest. Dbam o jej zdrowie i całą resztę, dlatego uszu jej nie przebije, dopóki sama mnie świadomie o to nie poprosi. Bo nadal w głowach wielu matek, widnieje myśl, że dziewczynka musi mieć kolczyki, bo bez nich jest wybrakowana. Im jest taka dziewczynka młodsza, tym bardziej nie zdaje sobie sprawy z faktu, że klejnoty w jej uszach do niczego jej się nie przydadzą, a tylko cieszą oko rodzica, który zapomina o niebezpieczeństwie i bólu na który narażone jest dziecko.
![]() |
| Źródło - smyki.pl |
Nie przebijaj uszu swojej córce
Gabinety kosmetyczne powinny wyjść na przód i każdego potencjalnego rodzica czy ciocie, informować o tym, że przebijanie uszu dzieciom w wieku 0-5 lat, jest nie zdrowe, wiąże się z ryzykiem i niebezpieczeństwem.
A swoją drogą pracując po sąsiedzku czyli we fryzjerstwie wiem, że nie we wszystkich gabinetach dba się szczegółowo o higienę narzędzi, prawidłową sterylizacje i dezynfekcje. Przebijanie uszu jest ingerencją w ciało, w której powstaje rana. Przez którą może dojść do zakażenia. Brzmi strasznie, ale takie są realia. Dlatego do przebijania uszu dziecku, trzeba podejść z głową i rozsądkiem. Pomyśleć o swojej córce, nie o tym, że tak w tych kolczykach będzie jej ładnie. Bo można tylko zaszkodzić i ściągnąć na dziecko np. Alergie na nikiel, który zawarty jest w kolczykach, a niestety nie masz pewności jakie kolczyki dostaje twoje dziecko przy przebiciu uszu, chyba, że sama kupisz te ze stali chirurgicznej. Gdy organizm dziecka zareaguje na zawartość niklu, wywoła to u niego alergie. W przyszłości nie będzie mogła Twoja córka nosić biżuterii, która będzie zawierać ten metal.
I teraz podam Ci pewien przykład.
Pewna ciocia, tak bardzo chciała zastąpić mamę, że bez wiedzy rodziców zabrała dziewczynkę do kosmetyczki, aby przebić jej uszy. Dziewczynka miała kilka miesięcy. Po jakimś czasie, mama zauważyła u niej wiecznie czerwone policzki, które wywoływały świąd. Gdy dziewczynka miała kilka lat, mama zabrała ją na badania, myśląc, że ma alergie na mleko etc. Jednak odstawienie potencjalnych, szkodliwych produktów spożywczych nie pomogło. Dziewczynka do dzisiaj ma takie polika, bo nikt nie pomyślał, że to od kolczyków. Skąd jestem pewna? Testy alergologiczne niczego nie wykazały, kolczyki nosi odkąd miała przebijane uszy, czyli już kilka lat.
Podsumowując - jestem świadoma tego co niesie ze sobą, przebijanie uszu u małych dzieci. Nie uważam tego, za must have, a raczej zachcianke mamusi. Nie chcę nikogo urazić, choć to temat burzliwy. Ale jeżeli jesteś ze mną dłużej, wiesz, że piszę to co myślę, z własnego poglądu na macierzyństwo, z lekkim pryzmatem miłości, bo wszystko przed czym chronie swoje dzieci jest z rozsądku i miłości. Kieruje się wyłącznie ich dobrem, nie swoim. Dlatego, będę twardo stać przy tym, że przebijanie uszu, tym bardziej niemowlakom jest rzeczą złą, niewłaściwą. Możecie się na mnie fochać, nie rozmawiać ze mną, lub przestać lubić. Nie będę wciskać kitów. Ten blog pisany jest właśnie po to, abym mogła wyrazić swoje "inne" zdanie, na wiele tematów w macierzyństwie, bo ja obserwuje, wyciągam wnioski i z dnia na dzień, staje się lepszą mamą, uczę się nie tylko na swoich, ale i cudzych błędach.
źródło zdjęcia otwierającego post - osesek.pl
_______________________________
Podoba Ci się wpis? Poprawił humor, a może rozbawił? Zdenerwował? - niemożliwe! W każdym razie, polub wpis, podziel się z innymi jego treścią. I zalajkuj mój fanpage na fejsie! Dziękować Ci dobry człowieku :)






