okna gorzówokna pcv gorzów
Facebook Instagram Google+

Strony

  • Strona główna
  • O Autorce
  • Współpraca
  • Kontakt

Mama ♥ Dwójki |

  • Strona Główna
  • O Autorce
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Macierzyństwo
  • Lifestyle
  • Kulinarnie
  • Porady
Obsługiwane przez usługę Blogger.
dobra chusta na lato

Ten kto mnie czyta od pewnego czasu wie, że moje serce jest bliskie noszeniu dzieci w chuście. Że moje serce się kraje kiedy widzę, jak rodzice nieświadomie pod wpływem mody czy trendu, noszą swoje dzieci niepoprawnie, nie mając o tym pojęcia, że do tego trzeba się przygotować. Odpowiednio przygotować i posiadać jakąś wiedzę na ten temat, aby nie szkodzić maluchowi. O tym jak nie nosić dziecka w nosidle i chuście oraz parę słów w tym temacie znajdziecie w tym wpisie - > klik.
Share
Tweet
Pin
Share
7Komentarzy komentarze

To co dzisiaj napisze, wielu z pewnością się nie spodoba. Dlatego, że niemal prawie 80% rodziców, szczególnie tych pierworodnych popełnia te błędy i nie widzi w nich nic złego, choć skutki wyjdą dopiero po czasie. Jeżeli jesteś ze mną od jakiegoś czasu, to wiesz, że nie owijam w bawełnę i nie dmucham na swoje dzieci. Jako pierworódka też popełniłam, nie które z tych błędów. Ale gdy tylko doszło do mnie, że źle robię, przestałam. I przy drugim dziecku tego nie robiłam.

Dzisiaj we wpisie znajdziecie odpowiedzi specjalisty. Ale wpierw kilka słów o Pani Monice.

mgr Monika Młoda – Terapeuta NDT-Bobath
Jest absolwentką studiów magisterskich Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Od kilku lat zajmuje się rozwojem oraz rehabilitacją noworodków, niemowląt i dzieci. Oprócz rehabilitacji dzieci zajmuje się również integracją sensoryczną.

Stronę, którą prowadzi Pani Monika na facebook’u BabyFizjo zaczęłam obserwować jakiś czas temu. Można znaleźć tam, informacje o rozwoju dziecku, czego nie powinno się robić i jak to wpływa na rozwój malucha. Bardzo wiele pożytecznych informacji! Babyfizjo ma także swoją osobistą stronę internetową (link) na której możecie dowiedzieć się czym dokładnie zajmuje się Pani Monika, jak pomaga dzieciom i ich rodzicom. A także więcej informacji o niej samej. Wypowiedzi Pani Moniki będą zawarte jako cytat.

Na początek od Pani Moniki:

"Z punktu widzenia fizjoterapeuty najważniejszy jest rozwój ruchowy dziecka. Dla niektórych to co teraz napisze może być zaskoczeniem, a dla niektórych oczywistością. Mam namyśli, że rozwój mowy, intelektualny zawsze idzie w parze z rozwojem ruchowym. Nie może następować rozwój ruchowy bez rozwoju intelektualnego i odwrotnie.
W każdym domu niezbędna jest przestrzeń dla dziecka. Dlatego każde dziecko powinno mieć matę, dywan albo puzzle piankowe na których będzie mogło uczyć się nowych umiejętności. Zabawy podłogowe to prosta i najlepsza stymulacja rozwojowa dla dziecka i jednocześnie fajna aktywność ruchowa – również dla rodziców."

5 błędów, które popełniasz w opiece nad swoim dzieckiem:

1. Sadzasz dziecko, które jeszcze samo nie siedzi. 

Widok dwumiesięczniaka czy trzymiesięcznego dziecka podpartego poduszkami, w krzesełku lub huśtawce, jest porażający. Dziecko samo wie kiedy jest wstanie, usiąść samodzielnie. Do tego wyczynu musi się wpierw przygotować. Wzmocnić swoje mięśnie, które trenuje gdy leży na brzuszku. I tylko ta pozycja jest właściwa przez pierwsze miesiące, poza leżeniem plackiem.

"Kiedy dziecko usiądzie samodzielnie ? Te pytanie nurtuje większość rodziców. Wiadomo, że każde dziecko jest inne i podchodzimy do każdego dziecka indywidualnie. Jeżeli dziecko będzie gotowe to samo usiądzie. Najczęściej z pozycji czworaczej albo z pozycji amfibii. Dlatego Wasze dziecko będzie siadać wtedy kiedy osiągnie najpierw te umiejętności. Zazwyczaj średnio dzieje się to około 8 miesiąca życia.
Zapamiętajcie….Po pierwsze - nie podpieramy dziecka poduszkami, żeby siedziało. Po drugie, nie wolno trzymając dziecko za rączki ciągnąć je do pozycji siedzącej. I po trzecie, nie sadzamy dziecka na swoich kolanach opierając jego plecy o swój brzuch i w krzesełkach. Wszystkie te przykłady to siad bierny na który dziecko nie jest jeszcze gotowe. Rodzice często tłumaczą sadzanie dziecka na nogach tym, że ono to lubi bo się uspokaja i obserwuje otoczenie. Tak, to prawda dziecko uwielbia pozycje wyższe i pozycja siedząca jest dla niego bardzo atrakcyjna, ale możemy wyrządzić mu wiele szkody jeżeli będziemy sadzać je za wcześnie, ponieważ jego układ mięśniowo-kostno-stawowy nie będzie gotowy."

2. Przyspieszasz naukę chodzenia. 

Czy za ręce czy w chodziku. Mylną opinią jest fakt, że nie każde dziecko musi raczkować. Jest to etap rozwoju, który przygotowuje dziecko do samodzielnej nauki chodzenia. Wzmacnia mięśnie pleców oraz nóg na których twoje dziecko później stanie. Wcześniejsze wymuszenie chodu na dziecku, powoduje pominięcie czworakowania lub znacznie je opóźnia.


"Dziecko najpierw wstaje w łóżeczku albo przy meblach, potem chodzi przy nich bokiem, czasami chodzi i trzyma się jedną ręką następnie puszcza się i stoi w miejscu, a na koniec robi samodzielnie pierwsze kroki. Okres między momentem kiedy dziecko spionizuje się a chwilą kiedy zacznie w pełni samodzielnie chodzić jest na ogół spory. Oczekuje się, że do 18 miesiąca życia każde dziecko powinno zacząć samodzielnie chodzić. "



3. Zbyt często korzystasz z leżaczka. 

Jest to gadżet, który ma matkom pomóc. Jak wszystkie inne, ale także szkodzi. Dziecko w nim przyjmuje złą pozycje. Kręgosłup zamiast być w prawidłowym ułożeniu jest wygięty w łuk. Co powoduje zaokrąglone plecy u malucha. Dlatego w żadnym wypadku nie wolno zostawiać dziecka w leżaku podczas snu. Jeżeli musisz z niego korzystać, to korzystaj, ale z głową. Tym bardziej, że maluch który nie siedzi, nie potrzebuje siedzieć, by się czymś zainteresować. Lepszą opcją jest, aby leżał we wózku na płasko, gdy ty jesteś zajęta. Tym sposobem, maluch nie będzie zmęczony pozycją pionową i ograniczeniem ruchu.

4. Zakładasz buty na wyjście a także w domu. 

Wybacz moją szczerość, ale dwumiesięczne niemowlę nie potrzebuje butów! Do momentu, aż nie zacznie samodzielne chodzić, są zbędne. Hamują naturalny rozwój stopy i jej swobodny ruch.

"Większość rodziców śpieszy się do zakupu butów jeżeli dziecko podejmuje pierwsze próby wstawania w łóżeczku. A to jest jeszcze daleka droga do wizyty w sklepach z butami dla dzieci.
To teraz kiedy kupić buty ? Buty kupujemy wtedy, kiedy zamierzamy z dzieckiem wyjść na pierwszy samodzielny spacer. Nie ma sensu kupowanie butów dziecku, które na spacerze siedzi tylko w wózku, ponieważ buty nie są tanie, a dziecku bardzo szybko rośnie stopa. Takie zakładanie butów dziecku niczemu nie służy, a nawet nie jest wskazane. W większym stopniu jest to kwestia wizualna rodzica - dziecko ładnie ubrane od stóp do głów wydaje się większe i „doroślejsze”.
Dziecko w domu musi najczęściej przebywać boso albo w skarpetkach antypoślizgowych. Wtedy jego stopa pracuje aktywnie i ma szansę się wzmocnić i przygotować do chodzenia. A co z dziećmi, które za wcześnie zaczęły wstawać albo nie przygotowały sobie stóp do przeniesienia ciężaru ciała na stopy i mocno je koślawią ? Wtedy tym bardziej nie zakładamy butów ? To, że stopa wtedy będzie ładnie wyglądać nie spowoduje, że mięśnie zaczną lepiej pracować albo, że stopa w butach pracuje i będzie prawidłowo się układać. W takiej sytuacji musimy tym bardziej dać dziecku czas, które jak najwięcej powinno doświadczać różnorakiego podłoża bez butów. Tylko wtedy damy możliwość stopie wypracowania mechanizmów i wzmocnienia
."

5. Zimny chów – znasz to określenie? 

Nie noś, bo przyzwyczaisz. Zostaw niech się wypłacze. Słyszałaś to? Dzieci potrzebują bliskości rodzica. Nie tylko wtedy gdy płaczą, mają się źle czy są chore. Ząbkują, mają kolki. Potrzebują naszego ciepła zawsze, nawet gdy się złoszczą, źle zachowują czy mają atak histerii. Poprzez czułość dajemy im poczucie bezpieczeństwa. Wiedzą, że mogą na nas polegać, że kochamy je pomimo tego jakie są. Dobre słowo czyni więcej niż Ci się wydaje.

Mam nadzieję, że dzisiaj rozwiałam Ci pewne wątpliwości czy też nieco zmieniłam wspólnie z Panią Moniką, pogląd na ważne aspekty bezpiecznego rozwoju Twojego malucha.



_____________________________________
Podoba Ci się wpis? Poprawił humor, a może rozbawił? Zdenerwował? - niemożliwe! W każdym razie, polub wpis, podziel się z innymi jego treścią. I zalajkuj mój fanpage na fejsie! Dziękować Ci dobry człowieku :)


Share
Tweet
Pin
Share
17Komentarzy komentarze



Nasza przygoda z chustowaniem zaczęła się, przez chrzestną mojego syna. To Ona mnie tym zaraziła. Choć nie wierzyłam w te chustowanie i byłam przeciwna jak wielu rodziców. Ale gdy pokazała mi o co w tym chodzi i pierwszy raz zamotałam syna. Zakochałam się w tym. Tak zakochałam. Dlatego, że moje dziecko wtulone we mnie zasnęło i spało 3 godziny! To był rekord, ponieważ Junior miał wtedy problem ze spaniem w dzień. Miał 4 miesiące i spał tylko po 10-15 minut, po ciężkim usypianiu. A w chuście padał nawet po 5 minutach.

Jednak początki nigdy nie są łatwe. Tego trzeba nauczyć się perfekcyjnie, a chociaż prawidłowego ułożenia dziecka, odnośnie do jego wieku i gabarytów. A potem dopracowywać prawidłowe naciągnięcie chusty. I to nie jest tak, że wyjdzie za pierwszą razem, że dziecku od razu się spodoba. Są dzieci, szczególnie te starsze niemowlęta, którym może się nie spodobać nagłe ograniczenie ruchów. A przez to rodzice szybko się zniechęcają.

Dla mnie to magia.

Jeżeli obserwujesz mnie na instagramie czy facebook'u, miałaś okazję zobaczyć, że nosze dwójkę swoich dzieci, gdzie Junior ma już trzy lata, a nadal jest awantura, że to młoda wskakuje, bo mama ją usypiać będzie.


Tak się dziecka NIE NOSI


źródło: ekorodzice.pl

źródło: entliczek.pl


Bardzo ważne w tym całym chustowaniu czy noszeniu dzieci w nosidłach jest fakt, że NIE NOSI SIĘ DZIECI PRZODEM DO ŚWIATA, czyli tyłem do Ciebie rodzicu. Usprawiedliwieniem wcale nie jest to, że dziecko tak jest spokojniejsze. Bo noszenie dziecka w chuście czy nosidle (broń Boże w wisiadle!) nie ma za zadanie pokazać mu świata z twojej perspektywy, ale dać poczucie bliskości i bezpieczeństwa. A Tobie wygodę. Bo gdy dziecko trzeba nosić niekiedy cały dzień, a Ty masz coś do zrobienia, potrzebujesz rąk. Dla Ciebie jest to ułatwienie, a dla dziecka ukojenie. Dobra i aktywna forma spaceru w miejsca gdzie nie zawsze wózek się nada. To nie jest SZPAN czy rzecz którą musisz mieć bo mają inni i jest modne. O tym trzeba mieć pojęcie, aby nie zrobić dziecku i sobie krzywdy. Efekty mogą być dopiero widoczne po latach. A przecież nie chcesz by twoja córka czy syn mieli koślawe nogi, albo krzywe plecy, Jest to powszechny problem rodziców noszących swoje dzieci w różnych gadżetach. A to dlatego, że firmy puszczające produkt w świat chcą na nim tylko zarobić i zdrowie Twojego dziecka ich nie obchodzi. Dlatego przytoczę Ci wypowiedź lekarza medycyny rodzinnej i doradcy noszenia ClauWi ze źródła - http://pediatria.mp.pl/lista/75717,dlaczego-nie-nosic-dziecka-w-nosidle-przodem-do-swiata

lek. med. Katarzyna Jamruszkiewicz: Dziecko nie powinno być układane „przodem do świata” ani w chuście, ani w żadnym rodzaju nosidła. Podczas noszenia „przodem do świata” znajduje się ono w niewłaściwej pozycji. Zamiast zaokrąglonych plecków (fizjologiczna całkowita kifoza – u noworodków, mniejszych niemowląt i starszych niemowląt podczas snu) kręgosłup jest nadmiernie prostowany. Dodatkowo przerwa jaka występuje między karkiem dziecka, a klatką piersiową osoby noszącej powoduje, że główka nie jest podparta, co może powodować poważne następstwa. Ważne jest to szczególnie u najmłodszych dzieci, które mają obniżone napięcie mięśni szyi i grzbietu. Sytuacja taka nie występuje podczas noszenia „brzuch do brzucha”, gdzie, przy prawidłowym wiązaniu, chusta podpiera główkę dziecka. W pozycji „przodem do świata” nie jest również możliwe właściwe ułożenie nóżek dziecka, tak by były zgięte zarówno w stawach biodrowych, jak i stawach kolanowych, tworząc kształt litery M (tzw. „fizjologiczna żabka”).


„Nosidła-wisiadła”– z wąskim paskiem pod pupą, nie powinny być w ogóle używane. Nie jest zachowana w nich prawidłowa pozycja nóżek dziecka. Dodatkowo masa ciała dziecka spoczywa na jego kroczu, co może być niebezpieczne, zwłaszcza u chłopców, i jest niewygodne dla dziecka.

Katarzyna Kramek: Dzieci noszone w chustach i nosidłach zawsze powinny być zwrócone przodem do rodzica. Dlaczego? Spójrzmy na to, co się dzieje z dzieckiem noszonym przodem do świata:
  1. Nogi dziecka nie mają właściwego podparcia, bezwładnie zwisają. Niemożliwe do osiągnięcia są właściwe zgięcie i odwiedzenie nóżek, optymalne dla rozwoju stawów biodrowych. Szczególnie niebezpieczne jest, gdy nóżki dziecka uderzają w trakcie chodzenia o nogi noszącego.
  2. Pozycja miednicy wymusza przeprost kręgosłupa. Ponadto kręgosłup dziecka opiera się o klatkę piersiową rodzica, przez co jest on dodatkowo nienaturalnie wypychany do przodu, szczególnie w czasie ruchu.
  3. Kręgosłup nie może przyjąć fizjologicznej dla niemowląt krzywizny zbliżonej do litery C. Ponieważ chusta przebiega po brzuchu dziecka, nie może zapewnić tak potrzebnej młodemu kręgosłupowi amortyzacji wstrząsów wynikających z ruchu rodzica.
  4. Większość ciężaru dziecka opiera się na jego kroczu, powodując silny nacisk na spojenie łonowe u dziewczynek bądź na jądra u chłopców. To nie tylko niekomfortowe dla dziecka, nadmierny ucisk na pachwiny ma również niekorzystny wpływ na krążenie.
  5. Główka dziecka nie ma podparcia. Ma to znaczenie nie tylko w przypadku niemowląt nie trzymających głowy, ale również u starszych dzieci, gdy zasną. Po raz kolejny brak jest amortyzacji wstrząsów wynikających z ruchu noszącego – główka podskakuje w rytm kroków rodzica.
  6. Dziecko noszone przodem do świata jest narażone na nadmiar bodźców z otoczenia. Nie ma możliwości ukrycia się, wtulenia w rodzica, gdy wrażeń jest za dużo lub gdy są one dla niego nieprzyjemne. Nie słyszy też kojącego bicia serca mamy lub taty i nie ma pełnego kontaktu z opiekunem, dlatego trudniej mu się uspokoić, kiedy się czegoś przestraszy. Maluch wystawiony na nadmiar bodźców nie jest w stanie zasnąć, zanim nie będzie naprawdę wyczerpany.
  7. Taka pozycja jest niewygodna również dla noszącego. Środek ciężkości dziecka jest przesunięty do przodu. Rodzic, aby utrzymać równowagę, odgina się do tyłu, nadwyrężając mięśnie pleców i kręgosłup.
Podsumowując, gdy nosimy nasze dziecko przodem do świata, jego pozycja jest niefizjologiczna, maluch z dużym prawdopodobieństwem będzie miał nadmiernie dużo bodźców, a dla nas skończy się to bólem pleców.

Różnica w ułożeniu dziecka po lewej - źle , po prawej - prawidłowo




Teraz już wiesz co dzieje się z twoim dzieckiem, kiedy nosisz je w taki sposób. Może nasuwać Ci się pytanie co wtedy jeżeli Ono usilnie chce widzieć świat?  Jeżeli już siedzi możesz nosić je na biodrze i plecach w chuście, w nosidle na plecach.

Jak powinno wyglądać prawidłowe nosidło znajdziesz w tym artykule z którego przytoczyłam fragmenty.

A tera pokaże Ci moją piękną chustę i zamotane w niej dzieci :)



Chusta tkana jak nie nosić dziecka




Kangurek
Dziś padła w kangurku. To nic. Wielkolud też nosił się w kangurze :) #chustodzieciak #instamatka #kangur #wiazanie #nicminiewisi
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Aneta - Mama Dwójki (@mamadwojki_) 19 Sty, 2017 o 4:46 PST
Plecak prosty
Czasem trzeba i tak. Mama to osoba niezastąpiona i bardzo potrzebna. #chustomama #chustonoszenie #chustodzieciak #kochamwięcnoszę #motamy #kochamy #plecakprosty
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Aneta - Mama Dwójki (@mamadwojki_) 17 Sty, 2017 o 12:32 PST

A mu nadal chce się tulić. ❤️ #chustodzieciak #chustomama #rodzicielstwobliskosci #miłość #bezpieczenstwo #troska #mama #szczesliwedziecko
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Aneta - Mama Dwójki (@mamadwojki_) 17 Sty, 2017 o 3:44 PST
Kieszonka
#kochamwięcnoszę #chustomama #chustowanie #chustodzieciak #tęcza #love #sweet #bezlukruicukru
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Aneta - Mama Dwójki (@mamadwojki_) 13 Gru, 2016 o 11:29 PST

Uwiązana :) #chustonoszenie #nicminiewisi #plecakprosty #chustowamama #chustomama #chustodziecko #dziecko #wygoda #kochamwięcnoszę #noszebokocham #chusta #littlefrog #cube
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Aneta Krajewska (@anusieek_) 30 Lis, 2016 o 1:30 PST


Mam nadzieję, że ten wpis trafi do wielu osób. Niestety miałam tą przyjemność wielokrotnie, widzieć jak rodzice, tak w tym tatusiowie także, noszą dzieci nie prawidłowo. Najbardziej uderzył mnie widok matki, która miała dziecko w wisiadle na biodrze, ale nie tak, że pupa dziecka była na wysokości matczynego biodra, tylko jego buzia. To zapadło w mojej pamięci. Nie raz chciałam się odezwać, zwrócić uwagę, ale się blokowałam. Więc proszę Cię, puść to w świat. Zmieńmy wspólne myślenie rodziców noszących swoje dzieci.





Share
Tweet
Pin
Share
5Komentarzy komentarze
dziecko rozwija się indywidualnie, indywidualny rozwój dziecka
źródło: ikamien.pl

W dzisiejszych czasach informacje na temat rozwoju dziecka są na wyciągnięcie ręki, co powoduje, że matki świrują gdy ich dziecko nie osiąga w danym momencie swojego życia, odpowiednich umiejętności.

Zaczyna się wyścig szczurów, szczególnie wtedy kiedy przyjaciółka, kumpela, siostra czy szwagierka ma dziecko w podobnym wieku. Niekiedy nawet potrafią się baby kłócić, gdy jedna drugiej zwraca uwagę, że jej dziecko jest gorsze, zacofane bo nie potrafi tego co jej. Fakt faktem, w sieci można znaleźć dużo pożytecznych informacji, jak choćby o pielęgnacji dziecka od urodzenia ( tutaj też zdarzają się bzdury i kłótnie ), dlatego jeżeli jesteś rodzicem zawsze bierz z dystansem takie nowinki i nie panikuj od razu, bo nabawisz strachu siebie i innych.

Ja jako matka dwójki dzieci, z czego syn ma nie całe 3 lata, debiutując jako młoda mama,
czytałam w ciąży wiele, miałam dużą wiedzę na temat pielęgnacji, rozwoju dziecka do pierwszego roku życia. Myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, a jednak nikt mnie nie uprzedził, nikt nigdzie nie napisał, że dziecko może nabić sobie guza, wielkości śliwki, będzie wchodzić na parapet, skakać z jedna łóżka na drugie. Gdy się nie wybiega na dworze, będzie z domu robił pobojowisko, że zabawki są na chwile, bo wszystko inne jest fajniejsze.

Nie byłam przygotowana na bunt, który zaczyna się po pierwszym roku życia dziecka, a nie po drugim jak wszędzie serwisy piszą czy mamy, które blogują i piszą swoje wielkie rady na opanowanie dziecka, zapominając, że każde dziecko rozwija się indywidualnie, swoim rytmem, a bunt może przechodzić gorzej albo lepiej, w zależności jaka jego natura, spokojna czy wrażliwa, a może wybuchowa.

Do dziecka trzeba podejść indywidualnie


NIE tak jak piszą statystyki, jak radzą mądre ciotki, babcie, koleżanki. Jako rodzic musisz kierować się intuicją i rozumem, jak popełnisz błąd, umieć się do tego przyznać, bo swoją dumą dziecka nie wychowasz dobrze, a przecież chcesz by dorastało w akceptacji, miłości i poczuciu bezpieczeństwa? Nie byłam tak mądra, jak mój syn zaczął się buntować, nagle z aniołka zaczęły wychodzić pokłady gniewu, płacz osiągał wysokie decybele i nadal wyje jak syrena, ale teraz mądrzejsza, ucząca się na błędach jestem wstanie zrozumieć jego frustracje i potrzeby, a ciężko jest okiełznać dziecko, które jest zazdrosne o młodsze rodzeństwo i musisz się rozdwoić aby ich obu zadowolić, zrozumieć, dać czułość i wychować bez żłobka czy przedszkola.

Do czego zmierzam


Mój syn pomimo, że jest w takim wieku, nie mówi jak rówieśnicy, ba, nawet młodsze dzieci lepiej mówią niż On. Myślisz, że nic z tym nie robię, że Ty dawno już byś działała, podejmowała kroki. Też tak myślałam i innym zarzucałam, że nie gnają do logopedy z dzieciakami i wiesz co? Panikowałam gdy jego mowa się nie rozwijała, czytałam, a nawet usłyszałam od kogoś, że moje dziecko nie jest normalne, bo skończył 2 lata i mało mówi. Dało mi to do myślenia, choć pediatra moich dzieci zapewnia mnie do dziś, że nie mam się czym martwić i dwukrotnie odmówił mi wystawienia skierowania do psychologa, bo mój mądry syn wszystko rozumie, kojarzy, wykonuje polecenia, rozwija się prawidłowo, ale swoim tempem.

Ściągnęłam nawet ćwiczenia słuchowe logopedyczne " samogłoski i wykrzyknienia" to pozwoliło mu się trochę posunąć do przodu, w pierwszy dzień powtórzył "japiedoe" ( wiesz co to znaczy ;) ), zaczął wymawiać dane samogłoski, ba, bo, be i inne. To uzmysłowiło mi, że On potrafi mówić, ale nie chce, bo zazdrość i pojawianie się w domu rodzeństwa to przyćmiło, teraz rusza powoli, zaczyna łączyć wyrazy, choć nie wypowiada ich poprawnie, mówi nowe słowa, a ja pukam się w głowę, że nie zaufałam sobie, tak jak zawsze to robiłam.

Wiem dziś jedno


Nie ma sensu przejmować się tym co mówią inni, bo najlepiej znasz swoje dziecko Ty rodzicu, nikt inny, a dzieci są różne jak ich rodzice, trzeba ich wspierać, a nie podkładać kłody i serwować dodatkowy stres.


Share
Tweet
Pin
Share
Brak komentarze
Starsze posty

Lubisz już?

Mama Dwójki

Social Media

  • Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • RSS

Popularne posty

  • Przestań krzywdzić swoje dziecko! 5 błędów których dopuszczają się rodzice.
  • Piasek kinetyczny - kupisz go w PEPCO, za małe pieniądze!
  • Mama w domu - nie leży i nie pachnie, tylko pracuje! Czyli blogerki parentingowe w akcji.
  • Rozszerzanie diety niemowlaka - zdrowie na talerzu twojego dziecka.
  • Nie rób tego swojemu dziecku! Nie przebijaj uszu!

Nowości na blogu

Etykiety

Konkursy Kulinarnie Lifestyle Macierzyństwo Porady Rodziecielstwo Zabawa

Obserwatorzy

Archiwum

  • maja (2)
  • kwietnia (4)
  • marca (8)
  • lutego (6)
  • stycznia (9)
  • grudnia (6)
  • listopada (6)
  • października (2)
zBLOGowani.pl
Facebook Instagram Google+
OBSERWUJ @INSTAGRAM

Created with by BeautyTemplates | Distributed By Gooyaabi Templates